Chciałem z dnia na dzień opisywać poczynania bolszewików, akcentować to co moim zdaniem ważne, a umyka niezauważone. Odstąpiłem jednak od tego, żeby samemu nie popaść w paranoję i starałem się  dostrzegać jakieś plusy, mimo braku wiary w cywilizowany bolszewizm, który z natury swojej jest niecywilizowany. 

Upłynęło 14 miesięcy* odkąd bolszewicka partia, przekornie nazwana Prawo i Sprawiedliwość, przejęła władzę w Polsce. Upłynęło 17 miesięcy** odkąd Andrzej Duda, wystawiony do wyborów prezydenckich przez bolszewicką partię PiS, został zaprzysiężony na urzędzie. 

I teraz już wiem, że nie ma granic paranoi w bolszewickim dążeniu do władzy absolutnej. Nie ma granic w ubezwłasnowolnianiu społeczeństwa, ogłupianiu go i poniżaniu. Bezustannym sprawdzaniu, jak jeszcze bardziej można bezkarnie naród wdeptać w błoto. Społeczeństwo zostało zniewolone, ustawione w pozycji żebraka, któremu nie daje się godziwie zarobić, ale daje  się łaskawie jałmużnę. Społeczeństwo zostało ogłupione, dlatego nie może pojąć, że na łaskawą jałmużnę ono samo się  składa swoimi podatkami. Dobry Pan Kaczyński, jego Premier i rząd, jego Sejm i jego Prezydent, nie finansują tego z własnych kieszeni. To takie oczywiste, a takie  trudne jak się okazuje do zrozumienia, sądząc po niesłabnącym (podobno) poparciu jakie ma PiS. Zniewolony został Trybunał Konstytucyjny. Ustanowienie zależności całego sądownictwa od Partii jest w toku. Prawidłowo orzekające sądy będą bolszewikom bardzo potrzebne, gdy miłość ludu do bolszewickiej władzy zacznie topnieć. Bezpieka działa już teraz, a policja niby państwowa zaczyna być partyjną i wykonuje partyjne zlecenia - wyłapuje ludzi, którzy narazili się bolszewikowi Kaczyńskiemu lub samej Partii. Prokuratura podległa bolszewikowi Ziobro, znajduje dla nich paragrafy. Jak już sądy zostaną zdobyte, partyjni dziowie będą wydawać  partyjnie słuszne wyroki. Czysty bolszewizm, określony prostymi słowami - raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy. Nie ważne jakim i czyim kosztem, byle nie własnym, ale ze słowami - Bóg i Ojczyzna, zawsze na końcu języka. Te dwa słowa odróżniają bolszewików Kaczyńskiego od bolszewików Lenina. Lenin miał trudniej, bo sam musiał stworzyć teoretyczne podwaliny sowieckiego komunizmu, by przejść do bolszewickiej praktyki. Kaczyński przeszedł do bolszewickiej praktyki z marszu, wykorzystując spoiwo i nośnik, którego nie musiał sam zaszczepiać - religię katolicką. Odpowiednio podaną i wpojoną, często zastępującą rozum. 

 

*16 listopada 2015 zaprzysiężenie rządu 

**6 sierpnia 2015 zaprzysiężenie prezydenta 

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież